czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 15

Wyjęłam z niej...
Czarne rajtuzy i sukienkę tego samego koloru.
Do tego pantofle oczywiście czarne.
Jak się ubrałam to wyjęłam jeszcze małą torebkę z szafy i włożyłam do niej chusteczki.
Weszłam jeszcze do łazienki i zrobiłam warkocza.
Jak byłam już gotowa to zeszłam na dół do kuchni.
Mojej mam nie było w kuchni, na pewno była w swoim pokoju.
Podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej małą butelkę z wodą.
Oparłam się o blat kuchenny i czekałam na mamę.
Po 5 minutach usłyszałam kroki ze schodów.
Wyszłam z kuchni i zobaczyłam mamę.
- Cześć mamo, ślicznie wyglądasz.
Miała na sobie czarną długą suknie i czarne szpilki.
- Jesteś już gotowa?
- Tak, tylko muszę założyć płaszcz.
- Ok, to już zakładaj bo będziemy już wychodzić.
- Ok.
Moja mama była bardzo dziwna, zachowywała się bardzo dziwnie.
Założyłam płaszcz.
Musiałam jeszcze trochę poczekać na mamę, bo nie mogła się zdecydować, który płaszcz założyć.
Czarny czy biały.
Założyła czarny, bo i tak na pewno by go wybrała wcześniej.
Jak byłyśmy gotowe to wyszliśmy przed dom.
Moja mama zamknęła dom i mogłyśmy już iść do kościoła.
Po 10 minutach byliśmy w kościele.
 Usiedliśmy z przodu i czekaliśmy jak inni przyjdą.
Po 5 minutach przynieśli tablicę z wszystkimi imionami, którzy zginęli w katastrofie.
Przeczytałam wszystkie imiona i nazwiska, były też napisane daty urodzenia.
Jak doszłam do imienia taty, za uwarzyłam, że jest inna data urodzenia, pomyślałam, że mogli się pomylić.
Po mszy wyszliśmy z kościoła.
W kościele ciągle płakałam, chyba każdy płakał.
- Mamo, ma tylko takie jedno pytanie?
- Tak?
- Tata urodził się 1983 roku?
- Tak, a co?
- No bo na tej tablicy było napisane 1946 rok.
- Ale jak, przecież on leciał tym samolotem, ale jak by nie zginął to by zadzwonił.
- No tak.
Po 5 minutach staliśmy koło domu.
Mama włożyła klucz do dziurki, ale drzwi się otworzyły same.
Weszłyśmy do środka.
W korytarzu stało bardzo dużo walizek, nie wiedziałam kogo one są.
Weszłyśmy do kuchni, a tam stał mój tata.
- Co się tak patrzycie jakbyście zobaczyły ducha? Dlaczego jesteście całe na czarno ubrane? Ktoś umarł?
Ja z mamą stałyśmy jak słupy nic nie mogłyśmy powiedzieć.
- Co się stało? - powiedział jeszcze raz tata.
- Yyy... przecież ty nie żyjesz? - powiedziała mama
- Jak to nie żyję przecie tu stoję.
- Ale w telewizji mówili, że samolot lecący do Irlandii się rozbił. - powiedziałam.
- No słyszałem o tym, ale spóźniłem się na samolot i musiałem czekać na następny.
- To dlaczego nie zadzwoniłeś?
- Komórka mi się rozładowała.
- To nie mogłeś zadzwonić z jakiegoś innego telefonu?
- No nie, ale mam dla was niespodziankę.
- No ciekawe jaką? - powiedziała mama.
Tata wyjął z torby małe pudełko i podał je mamie.
W tym pudełku były kolczyki, było bardzo piękne.
- A dla ciebie jest inny prezent.
- Tak? Jaki?
- Idzi do swojego pokoju.
Jak weszłam po schodach do odwróciłam się na chwilę i zobaczyłam jak mama i tata się przytulają..
Weszłam do swojego pokoju.
Nic nie za uwarzyłam.
Po chwili zobaczyłam jak z pod łóżka wychodzi mały piesek.
Chyba to była rasa labradora.
Był bardzo słodki.
Wzięłam go na ręce i zeszłam z nim do kuchni.
- Mamo zobacz!
- Jaki słodki.
- Wiedziałem, że ci się spodoba. - powiedział tata
- No, jest taki słodki, a mogę z nim iść na spacer?
- Pewnie. - powiedział tata
- No możesz tylko musisz się chyba najpierw przebrać.
- Wiem już idę.
Podałam Tysona mamie ( To imię mojego psa )
i poszłam do swojego pokoju.
Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej szare rurki i białą bluzę.
Zdjęłam rzeczy, które miałam na sobie i założyłam te uszykowane.
Jeszcze założyłam czarne trampki.
Wzięłam telefon i zeszłam na dół.
- Już jestem gotowa. - powiedziałam.
- Tak szybko? Może coś jeszcze zjesz? - powiedziałam mama
- Nie zjem na mieście.
- Dobrze, ale przyjdź na 5, bo będzie już kolacja.
- Ok.
Tata podał mi smycz, którą na pewno kupił wcześniej.
Przypięłam Tysonowi do obroży smycz i wyszliśmy.
Miałam się przejść z nim po mieście, ale postanowiłam iść do parku.

'' W parku ''
Usiadłam na ławce koło jeziorka.
Było bardzo ładnie o tej porze.
Tyson był spokojny jak na takiego psa, więc nie musiałam z nim tak ciągle chodzić.
Po kilku minutach przysiadł się do mnie jakiś chłopak, to był Max.
- Hej! - powiedział
- Cześć, a ty co tu robisz? - powiedziałam
- A jestem na spacerze z psem.
- Tak? To ty masz psa?
- No. A ty tu co robisz?
- To samo co ty?
- To ty od kiedy masz psa?
- Od dzisiaj. - zaśmiałam się.
- A jaka raza?
- Labrador, a ty jakiego masz psa?
- Tak? Ja tez mam labradora.
- A gdzie on jest?
- A zaraz przyleć. A twój gdzie jest?
- Tutaj.
- Fajny. Może się przejdziemy?
- Ok.
- Może chcesz hot-doga?
- Pewnie.
Wstaliśmy z ławki i poszliśmy w kierunku butki z hot-dog'ami.
Po chwili doszliśmy do butki.
Jak Max zamówił hot-dogi to mi jednego podał.
- To co idziemy dalej?
- Ok.
- A tak po pierwsze to dobrze się czujesz?
- Tak, a dlaczego pytasz?
- No bo twój tata zmarł.
- Nie to była pomyłka, mój tata spóźnij się na samolot i dzisiaj przyjechał.
- Aha i dlatego jesteś tak  uradowana.
- Nom.
 Chodziliśmy i rozmawialiśmy tak chyba przez 2 godziny.
- Ja już będę się zbierać. Do zobaczenia. - powiedziałam
- Do zobaczenia.
Po kilku minutach byliśmy już przed domem.
Weszliśmy do środka.
- Cześć mamo!
- Hej, już jesteście?
- Tak.
Weszłam do kuchni i wlałam Tysonowi wody i trochę jedzenia do misek.
Potem weszłam po schodach i weszłam do swojego pokoju.
Wyjęłam z szafy dres i poszłam do łazienki.
Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Po 10 minutach wyszłam i się dokładnie wytarłam.
Założyłam bieliznę i potem założyłam dres.
Stanęłam przed lustrem i rozczesałam włosy.
Potem je wysuszyłam i spięłam w koka.
Jak byłam już gotowa to zeszłam na dół na kolację.
Usiadłam przy stole.
- A gdzie jest Tyson?
 - Gdzieś w salonie leży.
- Aha.
Moja mama położyła talerze na stole i potem kanapki i herbatę.
Mama i tata usiedli do stołu.
Zaczęliśmy jeść.
- To co tam u ciebie Emyli?
- A bardzo dobrze, a u ciebie?
- U mnie też. Właśnie mam jeszcze jedna niespodziankę.
- Jaką znowu? - powiedziała mama
- Jutro przyjedzie mój zespół, aby was poznać.
- A o której?
- Jakoś o drugiej? A to co masz jakieś plany?
- Druga? Tak idę się pożegnać z ...
- Jak to idziesz, ale musisz ich poznać i z kim idziesz się pożegnać?
- Co ty tak ją dopytujesz? - powiedziała mama
- Przecież mnie nie było bardzo długo i muszę się dowiedzieć.
- Dobra ja zjadłam. Dziękuję.
Wstałam z krzesła i poszłam do swojego pokoju.
- Tyson chodzi. - zawołałam
Tyson od razu przybiegł.
Weszłam do pokoju a Tyson za mną.
Położyłam się na łóżku i wzięłam telefon.
Miałam jedną wiadomość od Niall'a.
'' Hejka, jak tam? ''
Nie chciało mi się pisać. nie miałam ochoty.
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i wzięłam z biurka laptop.
Weszłam na facebooka, nic nie miałam, więc wyszłam i odłożyłam laptopa.
Po 2 minutach zapukał do moich drzwi...

_________________________

Hej, jak wam się podoba?
 A co u was?
Proszę o komentarze :D

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 14


Hej, bardzo przepraszam, ale zmieniłam ostatnie kilka zdani, bo jakoś mi nie pasowało do następnego rozdziału. Sorka jak ktoś to wogulę przeczytał.
______________________
Jak chłopcy wyszli to ja z Alyson wzięliśmy się do sprzątnięcia rzeczy, które leżały na stoliku.
- To co pójdziesz do mnie jak posprzątamy? - powiedziała Alyson
- Wiesz co? Ja nie mam dzisiaj siły na takie wypadki, ale chyba cię nie obraziłam?
- Nie no skąd, że. Rozumiem cię.
- Tak?
-No. Wiesz co? Jak posprzątamy to ja będę już się zbierać, bo mama będzie się do mnie dodzwaniać .
- Ok.
- To ty jutro masz pogrzeb taty?
- Tak.
- Szkoda mi ciebie.
- Dlaczego?
- No gdybym ja straciła tatę to nie wiem co bym zrobiła.
- Ja też nie wiem co mam robić.
- A już wiesz jakim ochroniarzem był twój tata?
- Nie, ale spytam się mamy, może ona mi powie.
- Ok. Wiesz co chyba wiem czyim twój tata jest ochroniarzem.
- Tak? Czyim?
- Co mi się wydaje, że The Wandet, no bo twój tata w był we Francji, tak?
- No tak, ale co z tym ma wspólnego?
- No bo jak patrzyłam w internecie to The Wandet było w tym czasie właśnie tam.
- Ale to nie znaczy, że był ich ochroniarzem.
- No wiem, ale to jest prawdopodobne.
- No wiem.
Po 10 minutach posprzątałyśmy.
- To ja już pójdę.
- Ok. Może cię odprowadzić?
- Nie nie musisz.
- Ale na pewno ?
- Tak.
- To i tak cię odprowadze.
Obie się zaśmiałyśmy.
- Ok.
Poszłyśmy się ubierać.
Założyłyśmy kurtki i buty i wyszłyśmy przed dom.
- Poczekaj na mnie, tylko zamknę dom.
- Ok.
- Już. To co idziemy?
Szłyśmy wolno i rozmawiałyśmy o chłopakach.
- To co tam u twojego Harry'ego? - powiedziałem ze śmiechem
- Przecież my nie jesteśmy razem?
- Wiem, ale patrzycie się na siebie jak byście, ze soba chodzili.
- No on mi się podoba, ale nie wiem czy ja mus się podobam?
- Ale na pewno mu się podobasz.
- Ta jasne.
- To co mam z nim pogadać?
- Nie, ale też ciekawe kiedy?
- No.. jak przyjadą.
- To za dwa tygodnie. - zaśmiała się.
- No tak, ale... to szybko zleci.
- No. Dobra jesteśmy koło domu to co może wejdziesz?
- Przepraszam, ale nie. Moja mama niedługo przyjedzie do dom.
- Aha. To pa.
- Pa.
Alyson weszła do domu, a ja odwróciłam się i poszłam.

'' Oczami Alyson ''
Zdjęłam buty i kurtkę.
Weszłam do kuchni.
- Cześć mamo. - powiedziałam.
- No już jesteś, miałam po ciebie dzwonić.
- Czułam coś, że będziesz do mnie dzwonić.
- Aha, a co tam u Emyli?
- A trzyma się jakoś.
- Aha, usiądź, zjesz coś?
- Nie, jadłam u Emyli.
- Aha.
- To ja pójdę do swojego pokoju.
- Dobrze.
Weszłam po schodach i usłyszałam głos Niall'a.
 Podeszłam do jego pokoju.
- To ty nie jesteś na próbie?
- Nie, ale zaraz będę jechał, a ty nie jesteś u Emyli?
- Nie.
- Aha.
- To ja idę.
Weszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć.

'' Oczami Emyli ''
Wreszcie jestem w domu, było tak zimno na dworze.
Zdjęłam kurtkę i buty.
Weszłam po schodach i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa.
Weszłam na facebooka, zobaczyłam, ze mam dużo powiadomień od znajomych.
Tak siedziałam jakoś 15 minut.
Nudziło mi się, więc zaczęłam szukać jakiegoś fajnego filmu.
Znalazłam '' One Direction: This Is Us'' i '' Krainę lody''.
Postanowiłam, obejrzeć '' Krainę lody'' co One Direction miałam prawie na codzień.
Za czym włączyłam film, to zeszłam na dół zrobić sobie coś do jedzenia.
Zrobiłam kanapki i wzięłam coś słodkiego.
Za czym weszłam po schodach na górę to ktoś zaczął otwierać drzwi.
To była moja mama.
- Hej. - powiedziała.
- Cześć.
Moja mama zdjęła buty i kurtkę i weszła do kuchni.
- To już zrobiłaś sobie kolacje? - powiedziała z kuchni.
- Tak. Ja idę oglądać film.
- Ok.
Weszłam po schodach i poszłam do swojego pokoju.
 Położyłam kanapki i słodycze na łóżku.
Położyłam laptopa na kolana.
Za czym włączyłam film, to przyszedł mi SMS od Niall'a.
 -'' Hej, co robisz?''
Oczywiście mu odpisałam.
-'' Hej, a oglądam film, a ty?''
-'' A jestem jeszcze na próbie, a co oglądasz?''
- '' Już byś chciał wiedzieć? ''
- '' Tak. Dobra ja kończę, bo będę niedługo śpiewał. Pa ''
- '' Pa.''
Jak odpisałam Niall'owi to włączyłam film.

Początek był nudny, ale przy Olafie zaczęłam płakać ze śmiechu.

'' godzinę później ''
 Odłożyłam laptopa i wzięłam talerz od kanapek i zeszłam na dół.
Położyłam talerz w zmywarce i wyjęłam z szafki napój.
Poszłam do salonu, tam siedziała moja mama i oglądała film.
- Co oglądasz? - powiedziałam
- A nic, tylko tam szukam jakiegoś fajnego filmu.
- A ten film jak się nazywa?
- '' O 12 w Paryżu ''. A to już skończyłaś oglądać u siebie film?
- Tak.
- Mamo juto jest pogrzeb taty?
- Tak.
- A jeszcze mam do ciebie takie pytanie.
- Tak?
- Może wiesz jak ten zespół się nazywa?
- Niestety nie, ale wiem, ze mają przyjechać na pogrzeb, bo napisali w liście, że przyjadą na pogrzeb.
- Aha, to ich zobaczymy?
- Tak. A ty czasem nie powinnaś iść spać? Już jest dziesiąta. ( w nocy )
- No raczej powinnam.
- To dobranoc.
Weszłam na górę do swojego pokoju.
Wzięłam, ze sobą pidżamę i bieliznę i weszłam do łazienki.
Wpuściłam do wanny gorącej wody i wlałam płyn do kąpieli.
Związałam włosy w koka.
Rozebrałam się i weszłam.
Siedziałam nawet długo, ale w końcu musiałam wyjść.
Wyszłam z wanny i wytarłam się dokładnie.
Założyłam bieliznę a potem pidżamę.
Spuściłam wodę i poszłam do swojego pokoju.
Zgasiłam światło i wsunęłam się pod kordłę.

'' Następny dzień ''
Wstałam o 10.12.
Wstałam z łóżka bardzo niewypoczęta.
Myślałam ciągle o tacie, dlaczego on zmarł.
Weszłam do łazienki i umyłam twarz zimną woda.
Później rozczesałam włosy i zrobiłam z nich warkocza, bo na nic innego nie miałam ochoty.  
Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy.
Wyjęłam z niej...

________________________

Hej jak tam?
Proszę o komentarze. 

środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 13


Wyjełem telefon i zadzwoniłem po...
chłopaków.
Najpierw zadzwoniłem po Louisa, żeby do wszystkich napisał, bo ja już nie miałem czasu.
Jak skończyłem rozmawiać z Louisem to poszłem  do dziewczyn.
- Już jestem - powiedziałem i usiadłem koło Emyli.
- No wreszcie - powiedziała Alyson
- A do kogo dzwoniłeś? - powiedziała Emyli.
- A do nikogo.
- Ale przecież słyszałyśmy jak z kimś gadałeś.
- A nie to Poul dzwonił.
- Aha.
- To możemy oglądać film? - powiedziałem
- No ok.
- To ja zaraz wrócę tylko zrobię popcorn.
- Nie musisz już zamówiłem pizze i popcorn.
- Aha, ale jak przecież dzwoniłeś do Poul'a?
- A... oglądajmy
- No ok.

'' Oczami Emyli ''
Zaczęliśmy oglądać film, ale ciągle mi coś dokuczało w duszy.
Może to, że Niall coś przede mną ukrył?
Nie wiem.
Po kilku minutach ktoś zadzwonił do drzwi.
- To ja pójdę otworzyć - powiedziałam
- Nie, ja pójdę - powiedział Niall
- Ok, ale...
- Ja pójdę.
Nie wiedziałam co mam zrobić.

'' Oczami Niall'a ''
Otworzyłem drzwi, a tam chłopaki.
- Dobrze, że jesteście - powiedziałem szeptem.
- Dlaczego szepczesz? - powiedział Zayn.
- No bo dziewczyny oglądają film.
- Aha - powiedział Zayn.
- To nie będziemy im przeszkadzać - powiedział Louis
Za czym ich wpuściłem do środka to Louis wszedł i krzyknął.
- Hej, jak tam !?
- Co wy tu robicie? - powiedziała Emyli
- Yyy... - nie mogłem powiedzieć nic.
- Niall?- powiedziała Emyli
- No zaprosiłem ich, myślałem, ze się ucieszysz, po tragedii.
- No ciesze się, ale... - przerwał mi Liam.
- Jakiej tragedii?
- No tata Emyli zmarł - powiedziałem
- A, to dlatego, jesteś taka smutna - powiedział Louis
Odwróciłem się w stronę Emyli zobaczyłem, że w oczach ma łzy.
- Ja zaraz przyjdę tylko przyniosę coś do picia. - powiedziała ze łazami w oczach. - A w  usiądźcie wygodnie w salonie. - powiedziała i pobiegła do kuchni.
Jak chłopaki zdjęli kurtki to poszli do salonu, oczywiście Alyson tam był i ich pilnowała, żeby jakiegoś głupstwa nie zrobili.

'' Oczami Emyli ''
Po co Niall powiedział chłopakom, ze zmarł mój tata?
Nie mógł z tym poczekać?
Przecież wie, że ja to przeżywam.
Stanęłam koło szafki z napojami, za czym sięgnęłam po napój, to ktoś złapał mnie za ramie.
Odwróciłam się.
Przedemną stał Niall.
- Dlaczego płaczesz? - powiedział
- A jak mam nie płakać jak powiedziałeś chłopakom, ze mój tata nie żyje. Przecież nie każdy musi o tym wiedzieć. - powiedział zdenerwowana i zaczęłam bardziej płakać.
-  No mogłem nie mówić, ale chłopaki i tak by się dowiedzieli.
- No może i tak, ale ja mogłam im to powiedzieć, a nie przez ciebie - odwróciłam się szybko od Niall'a.
- Ale to chyba nic nie zmieni między nami?
- Nie, ale nigdy nic nie mów o mnie albo o mojej rodzinie, tego czego bym nie chciała. Ok? - i odwróciłam się znowu do Niall'a.
- Ok - przytulił mnie mocno. - To co idziemy?
- Tak tylko wezmę napój i szklanki.
- To ja wezmę napój a ty szklanki.
- Ok. - podałam Niall'owi napój i podeszłam do po tace i podeszłam do szafy ze szklankami.
Jak wszystko wzięłam to poszliśmy do salonu.
Chłopaki już się śmiali z filmu a my staliśmy jak osłupiali.
- Chodźcie, bo niedługo koniec, a jest taki śmieszny. - powiedział Zayn.
 Podeszliśmy do stolika i położyliśmy napój i szklanki.
Usiedliśmy wygodnie na kanapie i zaczęliśmy oglądać film.
- Emyli gdzie jest łazienka? - powiedział Harry
 - Idź na górę, potem skręć w lewo i pierwsze drzwi.
- Dzięki.
- A to co ze śmiechu ci się zachciało? - powiedział Niall.
- Nie przez pepsi.
I wszyscy zaczęli się śmiać.

'' Oczami Niall'a ''
Wreszcie Emyli jest uśmiechnięta.
Wiedziałem, że jak chłopaki przyjdą to od razu będzie szczęśliwsza.
- Niall, dlaczego się tak na mnie patrzysz? - powiedziała Emyli
- Co? Nie.
- Chłopaki będziemy się zbierać - powiedział Liam
- Dlaczego? - powiedziała Alyson
- Mamy za godzinę próbę.
- Aha, ale to dopiero za godzinę?
- Tak, ale jeszcze będziemy musieli się przebrać.
- Aha. to może spotkamy się jutro?
- No nie wiem, bo jeszcze mamy trasę za dwa dni i będziemy musieli się uszykować.
- Niall, dlaczego mi nie powiedziałeś - powiedziała Alyson.
- A no nie było okazji.
Kłóciliśmy się tak przez 12 minut, a Emyli przysłuchiwała nam się.
- Co się stało Emyli? - powiedziałem
- A nic, nic.
- Na pewno?
- Tak. Tylko mam pytanie gdzie jest Harry?
- Chyba jeszcze w łazience. - powiedział Louis
- Pójdę po niego i go powiadomię, że już idziemy. - powiedział Zayn.

'' Oczami Zayn'a ''
Wstałem z kanapy i poszłem na górę.
Po chwili stałem przed drzwiami łazienki.
- Harry jesteś?

Nikt nie odpowiadał.
- Zayn chodzi no tutaj - powiedział Harry.
- Po co, chodzi już na dół, bo będziemy już iść.
- No już idę, ale patrz na ten pokój jaki fajny.
Podeszłem do Harry' ego.
- Jaki fajny co nie? - powiedział
- No, ale chodzi już bo się spóźnimy.
- No już idę, ale czyj to pokój?
- No jak czyj to pokój? Emyli.
- To ona gra na gitarze?
- Tak to ty nie wiedziałeś?
- Wiedziałem, ze coś tam, ale...
- Dobra chodzi już.
Zeszliśmy na dół.
- Co tak długo? - powiedział Niall.
- A jakoś tak. - powiedział  Zayn.
- Dobra my się zbieramy - powiedział Liam.

'' Oczami Emyli ''
- Cześć - powiedzieli wszyscy jednocześnie ( oprócz Alyson )
 Chłopaki wyszli z salonu i zaczęli zakładać kurtki.
- Niall? - powiedziałam.
- Tak?
- Przyjdziesz na chwilkę?
- Tak, a o co chodzi?
- No chodzi.
Podszedł do mnie.
- Tak?
- A ile będzie trwać ta trasa?
- No jakieś 2 tygodnie.
- Aha.
- A co się stało?
- Nic, tylko nie będę miała z kim pogadać, oprócz Alyson.
- Ale będziemy rozmawiać przez telefon.
- Ok. - i uśmiechnęłam się do niego.
- No to spotkamy się tak na krótko jutro, ale tylko sami?
- Nie wiem, jutro jest pogrzeb taty.
- Zadzwonię jeszcze do ciebie.
- Ok.
- Niall chodzi już - powiedział Zayn.
- Już idę - i dał mi buziaka policzek.
- Uuu Niall - powiedział Harry.
- Zamknij się. - powiedział Niall.


__________________________

Hej, jak tam?
Wreszcie rozdział.
A jak tam po świętach?



czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 12


Zaczym się odwróciłam to ktoś uderzył mnie poduszką, to był Harry.
- Harry! - krzyknełam
Wszyscy się zaśmiali, a mi nie było do śmiechu.
 - Co wy robicie?! - powiedziałam zdenerwowana
- Jak to co bawimy się. -powiedział Niall
- Macie po 20 lat... przerwał mi Harry
- Ja mam 19.
I wszyscy sie zaśmiali
- Dobra, ale zachwujcie się jak dzieci.
- A to jak mamy się zachowywać? - powiedział Liam
- No jak męszczyźń.
- Ale ja mam 21 lat. - powiedział Louis
- To tym bardziej powinieneś zachowywać się normalniej. Teraz wyjdźcie z pokoju muszę droche ogarnąć .
- Ok, ale może zagrasz z nami? - powiedział Harry
- Jak posprzątam to może zejdę.
- No to fajnie. - powiedział Harry
Jak chłopaki wyszli to zauważyłam, że mój laptop leży na ziemi.
- O nie!

'' Oczami Emyli ''
Jak zjedliśmy to poszłam do swojego pokoju, a moja mama i babcia poszły oglądać wiadomość.
Rzuciłam się na łóżko i wziełam telefon.
Nie miałam ani jednej wiadomość.  
Z nudów zeszłam na dół, zauważyłam, że moja mama i babcia płaczą.
- Co się stało? Mamo? - powiedziałam  
Ale moja mama nic nie odpowiedziała.
Podeszłam bliżej do telewizora, zauważyłam, że było napisane:
'' Samolot lecący z Francji do Irlandii został zniszczony. Lądując odpadły mu koła.
Przyczyny nie znane. Wszystcy nie żyją ''  
Jak to przeczytałam to zaczełam płakać.
Odeszłam od telewizora, odwróciłam się i zaczełam biegnąć do swojego pokoju.
Zamknełam drzwi i rzuciłam się na łóżko, zaczełam bardzo płakać
Mama próbowała mnie pocieszać przez dzwi, bo nie mogła wejść do pojego pokoju, bo był zamkniety.
Ale ja ciągle mówiłam, żeby sobie poszła.
Po kilku minutach poszłam spać, ale wiedziałam, że i tak będe wstawać w nocy.

'' Następny dzień ''
Byłam bardzo nie wyspana.

Całą noc płakałam.
Nie chciałam iść na duł na śniadanie, na pewno moja mama też całą noc płakała i jeszcze jest w swojm pokoju.
Ale na pewno moja babcia już wstała i robi nam śniadanie.
Ale po co ja teraz myśle o śniadaniu jak mi tata zamar.
Nie chciało mi wstawać byłam bardzo przybita.
Leżałam cięgle na łóżku i miałam łzy w oczach.
Leżałam tak do 12.00.

'' Oczami mamy Emyli ''
Przecież to nie może być prawda, napewno to inny samolot.
Napewno.
Ktoś zapukał do mojego pokoju to była moja mama ( babcia Emyli )
- Chodzi pójdziemy do kuchni, zjemy coś i będziemy myśleć dalej.
- Dobrze, tylko zadzwonie do koleżanki Emyli.
- Tak Emyli potrzebuje teraz kogoś, kto będzie ją wspierał. Przecież była tak zżyta z ojcem.
- Tak.
Jak moja mama wyszła to wziełam telefon i zadzwoniłam do Alyson.
- Cześć Alyson tu mama Emyli.
- Dzień dobry pani.
- Mam do ciebie prośbę.
- Tak jaką?
- Czy byś mogła przyjść po szkole do nas?
- Tak a w jakiej sprawie?
Wytłumaczyłam jej szybko, bo napewno niedługo miała lekcje.
Odłożyłam telefon i zeszłam na dół.

'' Oczami Alyson ''
Tata Emyli nie żyje?
Ale jak to?
Muszę do niej po szkole szybko iść.
Po kilku minutach zauważyłam moją nauczycielke.
- Alyson musisz dzisiaj zostać dłużej.
- Ale dlaczego?
- Musisz mi pomoc.
- Ale w czym?
- W udekorowaniu sali.
- Ale...
- Nie ma żadnych ale.
- Dobrze.
No i pięknie.
Muszę zadzwonić do Niall'a.
- Niall pójdziesz do Emyli dzisiaj?
- Tak, ale dlaczego?
- Musisz ją pocieszyć.
- Ale co sie stało?
- No jej tata nie żyje. Juz wiesz? Masz do niej iść! .Pa.
- Pa

'' Oczami Niall'a ''
Muszę szybko pojechać do Emyli.
Założyłem kurtkę i buty.
Wyszłem z domu.
Wsiadłem do samochodu.
Cały czas myślałem jak czuje się Emyli.
Po kilku minutach byłem na miejscu.
Wysiadłem z samochodu i podeszłem do drzwi.
Zapukałem.
Otworzyła mi babcia Emyli
- Dzień dobty jest Emyli?
- Tak, a ty kim jesteś?
- Yyy... jej przyjacielem.
- Aha. Wejdzi do środka.

- Dziękuje.
- Chodzi zaprowadze cię do Emyli pokoju.
- Dziękuje.
Jak babcia Emyli mnie zaprowadziła przed drzwi Emyli, to zeszła ma dół.
Zapukałem do drzwi, ale Emyli nie odpowiadała.
Wszedłem po cichu tak aby Emyli nie przestraszyć.
Zamknełem za sobą drzwi.
- Niall? Co ty tu robisz? - powiedziała Emyli zapłakana
- Alyson, po mnie zadzwoniła..
- Ale, jak to ona nie mogła?
- No nie, ale co to ja nie mogę ciebie pocieszyć?
- No żle mnie zrozumiałeś.
- Aha.
Usiadłem na łóżku koło Emyli.
- Ale co się tak wogóle stało?
- No mój tata nie żyje.
- To już wiem.
- Ale ja nie chce mówić o tym
Jak Emyli powiedziała te słowa to zaczeła płakać.
- Ale już nie płacz.
Przybliżyłem się do Emyli i ją przytuliłem.
'' Oczami Emyli ''
- Niall, ale dlaczego do mnie przyszłeś?
- A no bo... a chciałem cię pocieszyć.
- Jakoś ci to nie wychodzi.
- Może pogadamy o twojm tacie?
I znowu zaczełam płakać.
- Dlaczego ciągle mi o tym przypominasz?
- Przepraszam.
Przytuliłam się do Niall'a i zaczeliśmy rozmawiać.
Niall próbował nic nie mówić mi o tacie tylko o zespole.
Przy nim czułam się bardzo dobrze, mogłam mu powiedzieć co mnie gnębi.
Podniesłam się troche i dałam mu buziaka w policzek i potem znowu wtuliłam się.
- Niall? Dlaczego przy tobie nie myśle o tacie? - powiedziałam
- Nie wiem, może dlatego, że ci się podobam?
- Tak i to bardzo - zaczełam sie śmiać.
- Tak?
- Tak?

- Wiedziałem
- Ej to ty od początku tak się zachowywał?
- Ale jak?
- No tak jakbyś chciał ze mną chodzić.
- Yyy... nie.
- Napewno?
- No trochę.
- Aha.
Po chwili drzwi uchyliły się trochę.
- Kto tam?
- Cześć. - powiedziała Alyson.
- Hej.- powiedziałam
- Jak tam?
- A już lepiej.
- No widzisz jak Niall może sprawić uśmiech na twarzy.
- No. - i dałam mu buziaka.
- To wy jesteście razem?

- Tak - powiedział Niall dumnie.
- Wresicie. - powiedziała Alyson.
- Czy to był spisek? - powiedziałam
- Nie, tylko tak mówie.
- A ja mam coś powiedzieć. - powiedziałam
- Co? - powiedział Niall.
- A nic - powiedziała Alyson.
Wstałam z łóżka.
- Ja zaraz przyjdę tylko się ubiorę.
- Ok - powiedziała Alyson.
Wziełam z szafu ciuchy i poszłam do łazienki.
Po kilku minutach byłam gotowa.
- No już. Choddcie zjemy coś.
- To juz ci lepiej? - powiedział Niall
- No już troche lepiej, ale jeszcze mam tą pustkę po tacie.
- No to idziemy - powiedziała Alyson.
Wszystcy zeszliśmy na dół.
Zauważyłam na stole kartkę.
'' Musiałam z babcią dowiedzieć co się dokładnie stało.
Mama.''
- Co to? - powiedział Niall
- A mama napisała, że musi się dowiedzieć co się stało.
- Wszystko w porządku? - powiedziała Alyson
- Tak. Ok ja muszę zrobić coś do jedzenia, bo nie wytrzymam.
- No to my ci wy tym pomorzemy. - powiedział Niall.
- Ok.
Po kilku minutach wszystko było gotowe.
Usiedliśmy do stołu i zaczeliśmy jeść.
Oczywiście Niall nie mógł się powstrzymać i zjadł jak najwięcej.
- To co najedzeni - powiedziałam
- Nie - powiedział Niall
- Niall! - powiedziała Alyson
- No co?
- Nic.
- To co teraz robimy? - powiedziała Alyson
- Nie wiem,a co chcecie robić?
- Ja nie wiem. - powiedział Niall.
- No to może pooglądamy filmy? - powiedziałam
- No ok - powiedziała Alyson
- Ale ja wybieram - powiedział Niall
- Ok
Poszliśmy do salonu, usiedliśmy na kanapie.
- Zaraz przyjdę - powiedział Niall
- Tylko szybko, bo chcemy już folm oglądać. - powiedziałam
- Ok.

'' Oczami Niall'a ''
Wyjełem telefon i zadzwoniłem po...

__________________________________

Hejka jak tam?
Podoba wam się rodział?
Proszę o komentarze :D

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 11



'' Następny dzień. Poniedziałek ''

Wstałam o 6.49.
Więc miałam jeszcze dużo czasu do wyjścia.
Podeszłam do szafy i wyjełam fioletowe spodnie i białą bluze.
Jak się ubrałam to poszłam do łazienki zrobić koka.
Jak się uszykowałam to zeszłam na dół, była już 7. 23.
Poszłam do kuchni , moja mama już tam była, więc już było śniadanie.
- Dlaczego mnie nie zawołalaś? - powiedziałam
- Wołałam cię
- Ale ja nic nie słyszałam?
- Może byłaś wtedy w łazience?
- No może.
- Siadaj do stołu.
Jak usidłam to mama podała mi sok tosty.
- Mamo, a ty nie jesz?
- Ja już zjadłam?
- Aha. Mamo a może wiesz kiedy tata przyjedzie? Bo już długo go nie ma?
- Tata, niedługo przyjedzie.
- Ale tata tak wogóle to gdzie wyjechał, bo tylko mi powiedział, że został ochroniarzem w jakimś zespole.
- Tak, został ochroniarzem, ale... powiem ci jak przyjdziesz, ze szkoły.
- Ale...
- A i dzisiaj babcia przyjeżdza.
- To wiem.
- Idzi się ubierać bo nie zdążysz.
- Już idę.
Poszłam na górę po plecak.
Jak zeszłam to załozyłam kurtkę i buty.
- Cześć mamo.
- Pa.
Wyszłam z domu.
Jak tak szłam do szkoły, to myślałam o moim tacie.
Co robi, kiedy przyjedzie i czy myśli o mnie i o mamie?
To myślenie przerwała mi Alyson.
- Hej - powiedziała.
- Hej.
- Czemu nie przyszłaś po mnie?
- A przepraszam, zamyśliłam się.
- Tak ,a o czym?
- A o tacie.
- Aha, A to gdzie on jest. Nic mi o nim nie mówiłaś?

- A no bo go nie widziałam przez 2 lata. A moja mama mówiła, że niedługo przyjedzie.
- Aha, a on teraz gdzie jest?
- No we Francji.
- To co on tam robi?
- Jest ochroniarzem w jakimś zespole.
- Ciekawe w jakim?
- Nie wiem.
Gadaliśmy tak całą drogę, aż staliśmy tak przed szkołą.
- No i już jesteśmy - powiedziała Alyson.
- No.
Weszlismy do szkoły.
Jak zdjeliśmy kurtki to poszliśmy do klas.
Miałam pierwszą religją.
Bardzą ja lubię.
Dzisiaj miała być kartkówka, ale widocznie pani zapomniała.
Całe szczęście.
Po lekcj religij miałam W-F, wreszcie.
Na W-F mieliśmy skok przez skrzynie, bardzo tego nie lubię, chociaż lubię W-F.
Po wszystkich lekcjach, czekałam na Alyson to podeszły do mnie dziewczyny z mojej klasy, bardzo ich nie lubię, są takie dziwne.
Są zapatrzone tylko w siebie.

(  ICH ZDJĘCIA BĘDĄ W '' BOHATERACH '' )

- Ej, Emyli.- powiedziała Joanne.
- Czego?
- No bo widzieliśmy cię z Niall'em.
- No i co?
I już Joanna chciała coś powiedzieć, ale Alyson jej przerwała.
- Emyli idziemy? - powiedziała Alyson.
- Tak.
Jak byliśmy dalej od nich to Alyson spytała się:
- Co one chciały?
- No coś tam mówiły, że widziały mnie z Niall'em i chciały coś tam jeszcze powiedzieć. I dzięki, że mnie z tamtąnd zabrałaś.
- Aha i nie mam za co. A może wpadniech do mnie na chwile.
- No na chwile tak, ale nie mogę na długo.
- A to czemu?
- A babcia do mnie przyjeżdza.
- Aha.
Jak doszliśmy do domy Alyson to weszliśmy do środka.
Zdjeliśmy kurtki i buty, powiesliśmy je na wieszakach.
Alysona mama była już w domu, więc nie mogliśmy się wygłupiać.
- Dzięń dobry pani Horan - powiedziałam
- Cześć mamo - powiedziała Alyson.
- Część, może coś zjecie?
- No pewnie - powiedziała Alyson.
- Yhy.
Mama Alyson dała nam talerz kanapek.
Jak Alyson wzieła talerz to poszliśmy na góre do pokoju Alyson.
- To co robimy? - powiedziałam.
- Nie wiem, chłopaki niedługo wracają, więc mamy mało czasu.
- A to gdzie oni są?
- Na próbie.
- Aha.
- A tak tylko pytam, czy ty chodzisz z Niall'em?
- Nie, a co? A ty z Harry'm?
- A tak się tylko pytam. Zwariowałaś ja z Harry'm?
- A co ładny jest.
- To może ty z będziesz chodzić.
- Haha, mnie tacy nie interesują.
- A jacy?
- A nie powiem. A ciebie jacy interesują?
- Dobra kończymy, zjedzmy te kanapki.
- Ok.
- No to jak zjemy kanapki to odrobimy lekcje?
- Lekcje? Haha.
- No też prawda, a jakoś tak z przyzwyczajenia.
- Wiesz co wezmę laptopa i wejdziemy na TT i facebooka.
- Ok.
Alyson wzieła laptopa i weszliśmy na TT i facebooka.

Nic nie było ciekawego, więc postanowiliśmy obejrzeć film.
- Oj nie.
- Co się stało?
- Jest 16, powinnam być w domu.
- No to chodzi odprowadze cie do domu.
- Dzięki.
Zeszliśmy na dół.
Założyliśmy kurtki i buty.
- Alyson, gdzie idziesz?
- Idę odprowadzić Emyli.
- Aha.
Wyszliśmy przed dom.
Zobaczyliśmy jak chłopaki podjeżdzają pod dom.
- No i pięknie. - powiedziała Alyson.
- No.
- Może pójdziemy. Jeszcze siedzą w samochodzie.
- No.
Poszliśmy szybkim krokiem, ale to nam się nie udało, chłopaki nas zatrzymali.
- Hej, co się z nami nie przywitaliście ? - powiedział Zayn.
- A no bo muszę iść do domu. - powiedziałam
- Ale nie możecie na chwile znami pogadać?
- Właśnie nie, Emyli śpieszy się do domu. Narka. - powiedziała Alyson.
- Pa - powiedziała,
Jak się odwróciliśmy, to Zayn powiedział:
- Niall, ale masz upartą siostre.
- Słyszałam to - powiedziała Alyson.
- Wiem - powiedziała Niall.
Już nie dyskutowaliśmy z Zayn'em tylko poszlismy przed siebie.
- No to jak tam u ciebie? - powiedziałam
- A nie można narzekać, a u ciebie?
- No też nie.
Byliśmy niedaleko mojego domu.
- Emyli, ja już będe szła do domu. Pa.
- Pa, do jutra.
Jak pożegnałam się z Alyson to poszłam prosto przed siebie.
Po kilku minutach byłam już koło domu.
Otworzyłam drzwi i weszłam do domu.
- Cześć mamo.
- Gdzieś ty była?
- Przepraszam byłam u Alyson.
- No ja myśle. Chodzi szybko na obiat.
- Ok tylko zdejmę kurtkę.
Jak zdjełam kurtkę i buty to poszłam do kuchni.
Usiadłam przy stole, a mama położyłam na stole talerz.
- Jedz.
- Yhy.
- Jak zjesz to pomożesz mi przyszykować stół, bo babcia nie długo przyjedzie.
- Ok.
Po kilku minutach zjadłam i z mamą zaczeliśmy szykować stół.

''  Oczami Alyson ''
Za czym doszłam do domu, to poszłam do sklepy, kupiś jakies ciastka.
'' W domu ''
Nic nie było ciekawego, więc postanowiliśmy obejrzeć film.
- Oj nie.
- Co się stało?
- Jest 16, powinnam być w domu.
- No to chodzi odprowadze cie do domu.
- Dzięki.
Zeszliśmy na dół.
Założyliśmy kurtki i buty.
- Alyson, gdzie idziesz?
- Idę odprowadzić Emyli.
- Aha.
Wyszliśmy przed dom.
Zobaczyliśmy jak chłopaki podjeżdzają pod dom.
- No i pięknie. - powiedziała Alyson.
- No.
- Może pójdziemy. Jeszcze siedzą w samochodzie.
- No.
Poszliśmy szybkim krokiem, ale to nam się nie udało, chłopaki nas zatrzymali.
- Hej, co się z nami nie przywitaliście ? - powiedział Zayn.
- A no bo muszę iść do domu. - powiedziałam
- Ale nie możecie na chwile znami pogadać?
- Właśnie nie, Emyli śpieszy się do domu. Narka. - powiedziała Alyson.
- Pa - powiedziała,
Jak się odwróciliśmy, to Zayn powiedział:
- Niall, ale masz upartą siostre.
- Słyszałam to - powiedziała Alyson.
- Wiem - powiedziała Niall.
Już nie dyskutowaliśmy z Zayn'em tylko poszlismy przed siebie.
- No to jak tam u ciebie? - powiedziałam
- A nie można narzekać, a u ciebie?
- No też nie.
Byliśmy niedaleko mojego domu.
- Emyli, ja już będe szła do domu. Pa.
- Pa, do jutra.
Jak pożegnałam się z Alyson to poszłam prosto przed siebie.
Po kilku minutach byłam już koło domu.
Otworzyłam drzwi i weszłam do domu.
- Cześć mamo.
- Gdzieś ty była?
- Przepraszam byłam u Alyson.
- No ja myśle. Chodzi szybko na obiat.
- Ok tylko zdejmę kurtkę.
Jak zdjełam kurtkę i buty to poszłam do kuchni.
Usiadłam przy stole, a mama położyłam na stole talerz.
- Jedz.
- Yhy.
- Jak zjesz to pomożesz mi przyszykować stół, bo babcia nie długo przyjedzie.
- Ok.
Po kilku minutach zjadłam i z mamą zaczeliśmy szykować stół.

''  Oczami Alyson ''
Za czym doszłam do domu, to poszłam do sklepy, kupić jakies ciostka.
'' W domu ''
Zdjełam kurtkę i buty.
Chłopaki już byli, więc im nie przeszkadzałam, tylko poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku.
Po chwili usłyszałam jakieś kroki.

__________________________

Hej jak tam?
Przepraszam, że nie pisałam, ale jakoś tak wyszło.
Proszę o komentarze.


poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 10



Całą drogę jechaliśmy w ciszy.
Niall próbował coś zagadać, ale mu to nie wychodziło.
Wkońcu dojechaliśmy na miejsce.
Wysiadłam z samochodu i czekałam na Niall'a jak przyjdzie, bo pojechał odstawić samochód na parking.
Po kilku minutach Niall przyszedł i mogliśmy wejść do środka.
Zdjeliśmy kurtki i usiedliśmy przy oknie.
Podeszła do nas kelnerka i poprosiła coś do picia i do jedzenia.
Ja wziełam herbate, a Niall sok.
Jak kelnerka odeszła to zapytałam się Niall:
- To co chciałeś mi powiedzieć?
- Yyy... no właśnie...
Przerwał Niallowi mój telefon.
- Przepraszam, zaraz wracam.
Wziełam telefon z torebki i wyszłam przed kawiarnie.

'' Oczami Niall'a ''
- I znowu, ale ja mam pecha - powiedziałem w myślach.
Jak ja mam jej to powiedzieć.

'' Oczami Emyli ''
- Tak słucham? - powiedziałam
- Cześć tu Alyson, chcesz iść dzisiaj ze mną i z chłopakami do kina? - powiedziała.
- No ok, ale o której?
- A za jakieś pół godziny.
- No ok, tylko powiem Niallowi.
- Co? To ty jesteś z Niallem.
- Tak, nie powiedział ci?
- No tak, starszy brat będzie mi mówił z kim się spotyka.
- No dobra, nie było rozmowy. A tak dokładniej, to na jaki film idziemy?
- No nie wiem, może horror?
- No może być, tylko, żeby nie był taki straszny.
- Ok, będzie mega straszny.
- Dobra ja kończe, bo Niall na mnie czeka. Pa .
- Pa.
Włozyłam telefon do torebki i weszłam do kawiarni.
Usiadłam do stolika, a tam już stała moja szklanka z herbatą.
- Przepraszam, że tak długo.
- Nic się nie stało.
Wziełam szklanke do ręki i zaczełam pić.
- A Alyson zaprosiła wszystkich do kina. Idziesz z nami?
- No,ok. A jaki to film?
- Nie wiem, mówiła, że to jakiś horror.
- Aha, a kiedy na niego idziemy?
- No powinniśmy juz iść, bo to spory kawałek.
- No ok.
Niall zapłacił i zaczeliśmy zakładać kurtki.
Wyszliśmy z kawiarni i szliśmy wolnym krokiem do kina.
Złapałam Niall'a z ramię i się go zapytałam:
- Co chciałeś mi powiedzieć w kawiarni?
- No... to już nie ważne.
- Aha.

Jak doszliśmy do kina, to już tam wszyscy byli, nawet fanki. Nie wiem jak one tam się znalazły, przecież nigdy tak do nich nie przylatywały.
Szybkim krokiem weszliśmy do środka i podeszliśmy to kasy.
Jak kupiliśmy bilety to chłopcy, poszli kupić cole i popcorn.
Jak chłopcy kupili wszystko to weszliśmy do sali kinowej.
Zajeliśmy miejsca na środku.
Alyson usiadła pomiędzy Harrym a Liamem, ja koło Niall'a i Zayn'a.
A Louis siedział pomiędzy chłopakami Zaynem a Liamem.
Jak film się zaczoł to Niall zjadł cały popcorn.
Oczywiście musiał iść kupić następny, ale tym razem kupił owiele większy.
Ja po kilku minutach poszłam jeszcze do toalety.
Jak wyszłam to zauważyłam Maxa.
Oczywiście podbiegł do mnie.
- Hej Emyli, co ty tu robisz? - powiedział
- Hej, jestem z Alyson i z... - przerwał mi Max
- Aha, a na jaki film przyszliście?
- No na ten now... zapomniałam jak się nazywa. A ty co tu robisz? - zapytałam.
- A przyszłem z kolegami.
- Aha.


'' Oczami Niall'a ''
Gdzie ta Emyli, przecież tak długo nie powinna siedzieć w toalecie.
Może pójdę po nią.
- Trzymaj Zayn, ja zaraz przyjdę - podałem Zaynowi popcorn i cole.
- No ok, ale gdzie ty idziesz?
- Zaraz przyjdę.
Szybkim krokiem wyszedłem z sali.
Zobaczyłem Emyli jak rozmawiała z jakimś chłopakiem.
Podeszłem do niej.
- Emyli chodzi, bo... - przerwała mi Emyli.
- No już idę. Pa.
- Pa - odpowiedział Max to Emyli.
- Co nie miałeś co robić? - zaśmiała się
- Hahaha, bardzo śmieszne.
Weszliśmy razem do sali.
Chłopaki nic się nie odezwali, ani Alyson.
Usiedliśmy szybko na fotelach i zaczelismy oglądać film.

''Oczami Emyli''
Jak zawsze bałam się oglądać horrory, więc złapałam Niall'a z ręke i przytuliłam się do niego.
Oczywiście Niall też do mnie się przytulił.
Chyba chłopcy i Alyson, myśleli, że jesteśmu parą, ale ja sama nie wiedziałam czy jesteśmy.

'' Po filmie ''
Wszyscy wyszliśmy z sali.
Była godzina 5, więc musiałam już iść do domu.
Louis - Może jeszcze pójdziemy gdzieś?
Emyli - Ja już muszę wrócić do domu.
Louis - Co przecież jeszcze nie jst ciemno.
Emyli - Tak, ale jak dojdę to już będzie. To ja już będe się zrywać. Pa.
Jeszcze nie wyszłam to Niall mnie zatrzymał.
- Emyli chodzi cię podwozę.
- No ok, ale samochód zostawiłeś na parkingu koło kawiarni.
- No sie przejdziemy.
- No ok.
- Tylko czekaj napisze do Alyson, żeby nie czekali na mnie.
Jak Niall napisał do Alyson to mogliśmy już iść.
Złapałam Niall'a za ręke.
Przez całą drogę gadaliśmy, wkońcu doszliśmy do samochodu.
Jak wsiedliśmy do samochodu to Niall odpalił samochód.
- Emyli, masz jutro czas?
- Przepraszam, ale nie. - powiedziałm
- Ooo, szkoda, ale dlaczego?
- Babcia do mnie przyjeżdza.
- Aha.
Po krutkiej rozmowie byliśmy już koło mojego domu.
- Pa - i dałam Niallowi buziaka w policzek.
- Pa.
Szybkim krokiem weszłam do domu, była już 20.
- A ty co tak późno? - powiedziała mama
- Aaa...
- No dobra, chodzi na kolacje.
-Yyy... ok
Zdjełam buty i kurtkę i weszłam do kuchni.
- To ciocia i wójek już pojechali?
- Tak godzinę temu.
- Aha.
Usiadłam przy stole, mama podała mi herbatę i kanapki.
- Jak minoł ci dzień?
- A bardzo dobrze.
- A kim był ten chłopak w samochodzie?
- Yyy... Niall, brat Alyson.
- Aha.
- Dobra mamo nic nie mów - zaśmiałam sie
- No ok.
Zjadłam szybko i poszłam do swojego pokoju.

'' Oczami Niall'a ''
Odstawiłem samochód do garażu i weszłem do domu.
Zdjąłem buty i kurtkę i poszłem do kuchni.
- Cześć mamo.- powiedziałem
- Co się o tej godzinie wraca?
- A jakoś tak.
Usiadłem do stołu i mama podała mi kolacje.
Jak zjadłem to pobiegłem do pokoju.
Jak szedłem to zobaczyłem Amyli jak rozmawiała z Emyli przez skype'a.
- Hej Alyson
- Hej Niall, jak tam?
- A nic. A cy co robisz?
- A rozmawiam.
- Z kim?
- A co ty taki ciekawski?
- A... dobra ja już pójdę do swojego pokoju. Narka.
Jak byłem w swoim pokoju to wziełem laptopa i usiadłem na łóżku.
Weszłem na TT i zobaczyłem, że mam dużo wiadomość od fanek.
Jeszcze wyjełem z kieszeni telefon i napisałam do Emyli.

-'' Hej, jak tam?''
-'' Hej wszystko dobrze, a u ciebie?''
- ''Też''
- '' Ja zaraz wracam''

''Oczami Emyli''
Odłożyłam telefon i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Weszlam pod prysznic i zaczełam myśleć, jaki był ten dzień.
Jak się wykąpałam to zaczełam się wycierać, jak się wytarłam to założyłam bieliznę i dresy i koszulkę.
Rozczesałam włosy i poszłam do pokoju.
Położyłam się na łóżku i napisałm do Niall'a '' Dobranoc''.
Wsunełam się pod kordłe i zasnełam.

________________________________
I jak wam się podoba?
Przepraszam, że nie napisałam w piątek, ale jakoś nie mogłam.
Proszę o komentarze :D

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 9


Po kilku minutach przyszła Alyson i podała mi butelkę z wodą.
- Głowa jeszcze boli? - powiedziała.
- Tak.
- Może coś ci dać?
- Nie, to samo przejdzie.
- Ok. chodzi pójdziemy bliżej sceny.
- Nie, ja zostane, nie chcem, żeby mnie głowa bardziej rozbolała.
- Ok, to ja pójdę do dziewczynek. A może chcesz się przespać, bo jest tu taki pokój dla chłopaków, co?
- Nie.
- Napewno?
- Nie, nie.
- Ok to ja idę.
Jak Alyson poszła, to położyłam się na kanapie i podrzucałam butelkę.
Po kilku minutach znudziło mi się to i wyjełam z kieszeni telefon.
Miałam jedną wiadomość od Niall'a.
Napisał:
''Hej Emyli tu Niall.
Chciałbym się z tobą spotkać.''
Jak to przeczytałam, to aż mnie zamurowało.
Chciałam do niego napisać, ale nie wiedziałam czy odbierze.
Trochę myślałam nad tym czy odpisać, ale wkońcu napisałam do niego.
''Hej tu Emyli.
Pewnie, ale w jakiej sprawie?''
Oczywiście nie odpisał ,bo śpiewał na scenie.


'' 2 godziny później ''
Siedziałam ciągle na kanapie i grałem w gry na komórce.
Alyson przychodziła do mnie i rozmawiałyśmy , jej też się już nie chciało stać, chciała jechać do domu, ale nie miała jak.
Poszłam do dziewczynek spytać się czy już chcą wracać do domu, ale oczywiście, że nie, ale po ich twarzach wyglądały ja ząbi, bardzo chciało im się spać, mi też.
Zadzwoniłam do wujka, żeby po nas już przyjechał i powiedziałam mu, że będzie z nami jeszcze jechać Alyson.
Po kilku minutach wójek przyjechał, wyszłyśmy na dwór i wsiadłyśmy do samochodu.
E - Hej wójku - powiedziałam.
W - Cześć, już się skończyło?
E - Nie, ale ja juz chcemy spać, a dziewczynki tym bardziej.
W - Aha.
E - Chłopaki chyba na nas się nie obrażą? - skierowałam się do Alyson.
A- Raczej nie.
E - Aha.
Jak odwieźliśmy Alyson do domu to dziewczynki już spały ( w samochodzie ).
Jak wychodziliśmy z samochodu to wójek wziął Kirian, a ja jej przyjaciółkę.
Weszliśmy do domu i zanieśliśmy dziewczynki do pokoju.
Położyliśmy je na łóżku i zeszliśmy na dół, ja poszłam zdjęci buty i kurtkę, a wójek wszedł do kuchni.
Jak zdjełam buty i kurtkę poszłam do swojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i usnełam, nie chciało mi się przebierać ani wziąć prysznica
" 4. 53 ''
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, była 4.53.
- Co - powiedziałam w głowie.
Siedziałam na łóżku i nie wiedziałam co robić.
Wstałm z łożka i poszłam po telefon który leżał na ziemi.
Podniesłam go i zobaczyłam, że mam jedną wiadomość od Niall'a.
Napisał:
'' No chciałbym z tobą pogadać ''
Połozyłam się na łózku i zaczełam pisać.
'' Aha, ale kiedy i gdzie?''
Jak wysłałam SMS to po kilku minutach Niall odpisał.
'' No może w kawiarni w której byliśmy. O trzeciej? ''
Odpisałam:
'' No ok.
Ja idę spać. Pa''
Napisał:
''Dobranoc''
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i poszłam spać.
Obudziłam się o 10.32.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.
Weszłam pod prysznic i zaczełam coś szeptać.
Jak wyszłam to wytarłam się i załozyłam bieliznę.
Poszłam do pokoju i wziełam z szafy dres i ubrałam się w niego.
Poszłam jeszcze do łazienki i spiełam włosy w lekkiego koka.
Wyszłam z łazienki, a potem z pokoju i zeszłam na dół.
W kuchni siedziała mama i ciocia.
Trochę sie ździwiłam, że ciocia i wójek jeszcze są, bo mieli wyjechać.
- Dzięń dobry - powiedziałam.
- Dzień dobry - powiedziała mama.
Podeszłam do lodówki i wyjełam butelkę z sokiem pomarańczowym.
- Ciociu to wy jeszcze nie pojechaliście?
- Nie z samochodem coś się stało.
- Aha.
- No.
Jak wyszłam z kuchni to ciocia z mamą zaczeły rozmawiać, a ja poszłam do swojego pokoju.
Połozyłam butelkę na biurku i wziełam z szafki nocnej telefon.
Nie miałam, żadnej wiadomość, więc go odłożyłam.
Po chwili przyszedł SMS od Alyson.
Napisała:
'' Hej, jak tam? ''
Odpisałam:
''A wszytsko dobrze, chłopaki się na nas obrazili?''
A:
''Nie wiem, ale raczej nie ''
O:
'' Aha, a co robisz?''
A:
'' Siedzę w kuchni i jem''
O:
'' Przy stole się pisze?!''
A:
'' A co, nie wolno''
O:
'' No wolno, ja kończe. Pa''
A:
'' Pa''
Zobaczyłam w telefonie godzine, była 11.08, więc miałam jeszcze trochę czasu.
Podeszłam do szafy i czaczełam w niej grzebać za jakimiś ciuchami.
Wyjełam czarne spodnie i białą bluzkę do tego czarne trampki.
Trochę mi to zajeło, bo już była 12.24.
Ubrałam sie i poszłam do łazienki.
Wyczesałam włosy i spiełam je w koka.
Zeszłam na dół i poszłam do mamy, która była razem z ciocią w salonie.
- Hej mamo, ja wychodzę.
- Ok, ale gdzie i z kim?
- Zzz... Alyson do kawiarni. - wykrztuśłam
- Aha. Baw się dobrze.
Poszłam założyć buty i kurtkę.
Wyszłam z domu.
Pstanowiłam iść na pieszo, bo to nie był taki wielki kawałek.
Jak szłam to zatrzymał się koło mnie jakiś samochód, to był Niall.
- Hej wsiadasz? - powiedział.
- Hej, nie przejde się - powiedziałam żartobliwie.
- No nie rób, ze mnie...
- Ok.
Wsiadłam do samochodu.
____________________________________
Hej, jak tam?
Przepraszam, że taki krótki, ale nie miałam czasu.
Następny będzie w piątek.